Drogi pamiętniku...
Może zacznę tak, że kiedy miałem 3 lata moi rodzice się rozwiedli. To był nie zły cios, dla mnie i dla mojej siostry Gemmy. Może dla mnie trochę mniejszy bo wtedy chyba nawet nic nie rozumiałem z tego co się działo w otoczeniu. Dwa lata po rozwodzie, mam znalazła sobię nowego męża. Zawsze miałem z nim dobre porachunki, tak samo jak Gemma i chcialem żeby do nas jak najczęściej przyjeżdżał. Mama trochę się wtedy dziwiła, bo nie wiedziała, że aż tak go polubimy. Zawsze byłem takim synkiem mamusi, po prostu lubiłem przebywać z nią, a ona lubiła przebywać ze mną, nawet teraz kiedy w mediach piszą, że Harry Styles rozkochuje w sobie dziewczyny, ona mówi, że pamięta, jak kiedyś zrobiłem jej śniadanie do łóżka i po ciężkim dniu w pracy lawendową kąpiel. Nie przypominam sobie tego ale OK. Kiedy miałem około 6 lat zainteresowałem się śpiewem i muzyką, więc mam zapisała mnie do chóru szkolnego. Swoja pierwszą solówkę dostałem dwa miesiące po zapisaniu się do niego, bo Pani od chóru usłyszała kiedyś jak śpiewam na przerwie i tak zadecydowała.Może teraz tego nie widać ale w dzieciństwie byłem dość śmiałm chłopcem. Pamiętam nawet, że kiedyś w podstawówce zdjąłem majtki i latałem pół nagi na korytarzu. Kiedy się rozbieram, czuję się taki wolny! Nawet teraz kiedy już jestem członkiem One Direction, jeden z producentów reklam chciał zrobic taka reklamę, że stoję na środku pokoju nagi, a chłopaki poruszają różnymi rzeczami tak aby było widać tylko moje poszczególne części. Niestety Zayn nie do końca szybko poruszał książką i kamera uchwyciła trochę przystojniaka ;p. Jeśli chodzi o moje włosy, to przechodziły kilka "etapów". Mam namyśli to, że kiedy byłem bobasem miałem złote loczki, w wieku 5 lat miałem zupełnie proste, później po dwóch latach zaczęły mi się rozjaśniać i miałem blond pasemka. Trochę wyglądało to jakbym był nie złym cwaniaczkiem i chyba nawet do mnie wtedy pasowało. Dopiero w wieku 12 czy 13 lat włosy znów zaczęły mi się kręcić i do dzisiaj pozostały brązowe.Za występ w X Factorze mogę podziękować mojej mamie, która wysłała zgłoszenie. Bez niej moje aktualne życie, byłoby takie jak wcześniej. Przed występem bardzo się stresowałem, bo występowałem zwykle tylko przed małą grupką ludzi w chórze. Stres pomógł pokonać mi Louis. Od kiedy go poznałem, od razu go polubiłem. Jest taki otwarty na ludzi i naprawdę, nie zły z nie go optymista! Nialla również poznałem za kulisami przed występem. Wydawał się być tak samo zestresowany, jak ja ale był naprawdę bardzo miły dla mnie. Po moim występie przybiłem sobie piątkę z Louisem i on już wszedł na scenę. Kiedy usłyszałem, że przechodzę, nie mogłem uwierzyć własnym uszom! Tak się cieszyłem, że aż się popłakałem ze szczęścia. Chłopaki w tedy też przeszli tak samo jak ja i tak samo jak ja trafili do drużyny Simona. Simon to równy gość! Jak się go pozna od tej drugiej strony, kiedy z nim rozmawiasz wydaje się być taki jak przeciętny człowiek. Gdy byłem w programach na żywo, w tedy to dopiero zżerała mnie trema! Nie tylko mnie, wszystkich chłopaków. Po moim występie, czułem się już trochę mniej podekscytowany. Ale kiedy ogłaszali wyniki i nie usłyszałem swojego imienia, totalnie zrzędła mi mina. Żaden z nas dalej nie przeszedł. Po programie wszyscy płakaliśmy oprócz Liama, bo on już raz występował w X Faktorze i przegrał, więc można powiedzieć, że dla niego to normalka. Wychodziłem wtedy z budynku X Factora razem z Niallem i razem płakaliśmy. I wtedy właśnie nieoczekiwanie Simon krzyknął do nas i powiedział, żebyśmy do niego podeszli. Zwołał pozostałych chłopaków i wziął nas do swojej garderoby, zupełnie nie wiedziałem o co chodzi, naprawdę! Mówił o tym jacy jesteśmy dobrzy, i że takie głosy nie mogą się zmarnować, dopiero kiedy usłyszałem, że robi z nas zespół i że zostajemy w programie, wszyscy zaczynamy się uśmiechać. Na początku, nie wyobrażałem sobię tego tak, ale to też było dobre. Zaprosiłem wtedy chłopaków do domku letniskowego mojego ojczyma. Mimo to, iż domek był dość mały a my, mieliśmy bardzo dużo ciuchów chyba nie było tak najgorzej. Co wieczór rozpalaliśmy ognisko, a Niall i Liam przywieźli swoje gitary, więc oni grali a ja, Louis i Zayn śpiewaliśmy znane nam piosenki. Pływaliśmy także w jeziorze na pontonach, bo było nie daleko. Myślę, że to był dobry pomysł, zaproszenie chłopaków właśnie tutaj, bo mogliśmy się jeszcze bardziej poznać. W czasie X Factora, kręciliśmy Video Diary, czyli takie filmiki, które wrzucaliśmy potem na You Tube a fani mogli pisać w komentarzach pytania do nas na różne tematy, na które (oczywiście) potem odpowiadaliśmy w kolejnych filmikach. W trakcie pobytu u mojego ojczyma, mieliśmy wymyślić nazwę dla naszego zespołu. Padały różne pomysły, Louis nawet powiedział FC Barcelona., ale tak naprawdę to ja wymysliłem nazwę zespołu. Skojarzyło mi się to z tym, że chcemy iść w jednym kierunku, aby wygrać X Factora. I z tąd nasz zespół, wziął nazwę One Direction. (po polsku jeden kierunek) W trakcie programów na żywo nasz zespół, świetnie się bawił. Pewnie wiecie, że uczestnicy X Factora mają swój "Hotel" a nasza piątka dostała chyba najmniejszy pokój w całym budynku! Nie za bardzo mogliśmy jak się tam pomieścić. Zayn, Niall i Louis chcieli grać w Pokemony (oni je kochają!). Ja chiałem posłuchać mp3 lub poczytać ksiażkę a Liam chciał się wyspać. Często nic z tego nie wychodziło, bo chłopaki którzy grali w Pokemony kłócili się i był hałas ja nie mogłem się skupić a Liam spać. Kiedyś nawet urządziliśmy bitwę owocową, a zaczęło się od tego, że Louis chciał trafić ogryzkiem od jabłka do kosza, który był z 3 metry od niego. A, potem...potem wszyscy braliśmy owoce i rzucaliśmy w ścianę i w siebie. Louis musiał iśc do toalety w trakcie bitwy i gdy wrócił, zastał naszą sprzątaczke, krzyczącą na nas za to co zrobiliśmy. A że Louis to nie zły cwaniak, wyplątał się z ochrzanu i gdy sprzątaczka zapytała się czy on miał z tym cos wspólnego, powiedział, że nie i że pierwszy raz widzi takie coś, ale z chęcią jej pomoże. I jeszcze uśmiechnął się do nas swoim zło wrogim uśmieszkiem. Ale nie mogę narzekać, to najlepsi goście jakich kolwiek spotkałem w życiu. Zacząłem mówić o programach na żywo, więc skończę. :) Tak więc, na początku wszystko szło jak z płatka, ale potem kiedy zostaliśmy w finale, my i Rebeka, było trochę stresująco. Wszyscy widzieliśmy, że na Rebekę zawsze padało dużo głosów, więc praktycznie nie mieliśmy u niej żadnych szans, mimo to, wierzyliśmy, że wygramy ten program. Kiedy zostaje wyczytane imię Rebeki, od razu widać na nagraniu, że my tracimy humor. Przegraną z Rebeką, przechodziliśmy trochę łagodniej niż poprzednią przegraną, to chyba dlatego, bo przechodziliśmy już przez coś takiego i "mieliśmy doświadczenie" oraz to, że trzymaliśmy się razem, jak bracia. Ale myślę, że płakaliśmy też z tego powodu, że program dobiegł końca. Po kilku dniach przyszedł do każdego z nas list od Simona, z propozycją nagrania własnej płyty. Oczywiście, że skorzystaliśmy z okazji. Nasza pierwsza płyta Take Me home ukazała się w sprzedaży miesiąc po jej nagraniu i została wykupiona przez 174 tyś. osób! Nie zły wynik, jak na nas. Nasza pierwsza ksiązka Forever Young też bardzo dobrze się sprzedawała i nawet była na szczycie listy Bestsellerów!Nawet się tego nie spodziewaliśmy, a kiedy fani przyszli na podpisywanie książek nie mogłem uwierzyć własnym oczom ale ludzi było mnóstwo! Mamy nadzieję, że nasza druga książka Siła Marzeń, także osiągnie tak dobry wynik. Doszły też nas słuchy, że nie którzy ludzie porównują nas do Beatlesów. Ja uważam, że trochę przesadzają, naprawdę, nie jesteśmy aż tak dobrzy. Myślę, że bez przesady można powiedzieć, że przechodzimy właśnie najlepszy okres w swoim życiu. Kocham chłopaków, jak rodzonych braci i za nic bym ich nie oddał, bo to, że jesteśmy tak dobrzy to nie tylko moja zasługa, ale też ich. :)
~Marta & Liam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz