czwartek, 11 lipca 2013

Opowiadanko :D cz. 2

W drodze na koncert, jechałam samochodem z Kasią i jej mamą. Kasia miała na sobie bluzkę z One Direction i spodnie (mimo to, że były to dresy, założyła je) z napisem "Liam Payne". Zupełnie nie znałam człowieka.

Kiedy dojechałyśmy do Atlas Areny, mam Kasi, powiedziała, że mamy zadzwonić do niej jak koncert się skończy, to przyjedzie po nas, a teraz musi pojechać na chwilę do Portu Łódź. Weszłyśmy z Kasią, do Atlas Areny. Był straszny ścisk. Obok mnie przechodziły dziewczyny, które mówiły po Francuzku i po Czesku. Trochę się zdziwiłam. Nagle zauważyłyśmy Olę i Gosię, a razem z nimi i Malwinę, które machały do nas, więc odmachałyśmy i (jakoś) dostałyśmy się do nich. Bliźniaczki i Malwina, miały na sobie sukienki z napisem "I ♥ 1D". Ogólnie  zauważyłam, że prawie polowa dziewczyn, na tym koncercie miała na sobie bluzki z tym typem napisami. No tak, przecież to był koncert One Direction, trudno, żeby miały na sobie bluzki z Bieberem. Tyle, że ja wyróżniałam się z grupki moich przyjaciółek, bo miałam na sobie mój ulubiony granatowy płaszczyk i długi biały szalik.
- Marta, chcesz gofra ? - zapytała się mnie Malwina.
- Nie dzięki, kupię sobie pepsi, trochę w gardle mi zaschło. - odpowiedziałam i pokazałam palcem na stoisko z napojami.
Nie zdziwiło mnie to, że Pepsi dostałam w opakowaniu z napisem "Koncert One Direcion, Atlas Arena 20 luty godzina 18.00. Przyjdź koniecznie ! ".

Dziewczyny, nie miały wejściówek VIP, więc musiałyśmy stać na końcu sali, ale przynajmniej dużo widziałyśmy. Praktycznie, to widziałyśmy pustą scenę, oświetloną reflektorami. Spóźnili się już 5 minut. Nagle wszystkie światła zgasły i na scenę ktoś wszedł. Zapaliło się pięć reflektorów pod każdym z chłopaków. Zaczęli śpiewać jakąś piosenkę i wszyscy zaczęli śpiewać. Ja jej nie znałam więc tylko nuciłam melodię i popijałam Pepsi.

Piosenek, śpiewali chyba 15 i trochę, według mnie, zaczęli trochę przynudzać. Ale dziewczyny obok bawiły się w najlepsze i śpiewały razem z nimi.
- Ola, zaraz wracam - powiedziałam do Oli.
- Nie, czekaj Marta, zaraz będą śpiewać osobno i każdy będzie miał swój występ ! - odkrzyknęła do mnie.
Okej... Zaczął śpiewać jakiś kudłaty. Też śpiewał jakąś smutną piosenkę do spania, więc w końcu, nie zauważalnie wyszłam na dwór.

Było trochę zimno. W tamtej sali było strasznie duszno i też dlatego z niej wyszłam, bo nie dało się oddychać. Nawet na dworze było ich słychać. Stwierdziłam, że spacer dobrze mi zrobi i zaczęłam robić rundki wokół Atlas Areny. Spuściłam głowę i poparzyłam się na moje kozaki. Były już dawno nie modne, całe czarne w różowe kwiatki...ble.  Nagle, coś strasznie mocno uderzyło mnie w głowę i upadłam.
- Jak chodzisz ! -krzyknęłam.
To był jakiś chłopak. Powiedział "I'm sorry" i podał mi rękę. Trzymałam się za głowę, bo strasznie mnie bolała. Szacowałam, że to pewnie jakiś Anglik, skoro widziałam tu już Francuzki, to czemu i Anglik miał sie nie znaleźć. Zaczął coś gadać po Angielsku i na szczęście po Brytyjsku, bo na angielskim w szkole uczymy się angielskiego brytyjskiego i jestem w nim całkiem dobra.
- Jestem Liam Payne, - przedstawił się.
- Kojarzę skądś to nazwisko... - odpowiedziałam. - ja jestem Marta Gajda.
W tedy zaczął strasznie szybko gadać i w sumie to usłyszałam tylko One Direcion. "Pewnie powiedział, że przyszedł na koncert One Direction". pomyślałam.
- Tak szczerze, to na ten koncert wyciągnęły mnie przyjaciółki i ja nie jestem jakąś ich zapalona fanką... - urwałam, bo Liam powiedział, że "musi już iść bo teraz jego kolej (?) i że już go pewnie szukają." Wymieniliśmy się numerami a potem on pocałował mnie w rękę i odbiegł. Polubiłam go. Ale nie wiedziałam o co chodziło mu z tym "teraz moja kolej". No nic.

 Weszłam na salę i znów zrobiło mi się gorąco. Odnalazłam dziewczyny i powiedziałam im, że spotkałam chłopaka, który nazywał się Liam Payne i był naprawdę całkiem fajny. Spojrzałam na spodnie Kasi... ach tak! Z tąd kojarzyłam to nazwisko !
- Spoktkałaś Liama ?! - zapytały się dziewczyny.
- Noo..tak. Kasia a ty skąd go znasz, że masz z nim spodnie?- zapytałam się.
- Marta! On właśnie występuje! - wskazała palcem na scenę, n które stał właśnie ten chłopak.
Właśnie głosił "przemowę" i zrozumiałam coś takiego:
- Witajcie zaśpiewam swoją własna piosenkę, którą sam napisałem i muzykę do niej też sam napisałem.:D (zaczął grać na gitarze) A...i bardzo przepraszam dziewczynę o imieniu Marta, za dzisiejszy wypadek z głową, straszny ze mnie niezdara. :)

Łał, nie mogłam uwierzyć własnym uszom i dziewczyny tez nie mogły, popatrzyły na mnie a oczy miały strasznie wielkie, a usta otwarte. W końcu nie wytrzymały i zaczęły piszczeć ze szczęścia. Spotkałam Liama Payne'a, mimo to, że nawet nie wiedziałam, że on jest gwiazdą. To było nie złe przeżycie.

Marry me? - Wyjdziesz za mnie?


~Marta & Liam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz